JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Największe grzechy popełniane przez twórców zwiastunów filmowych

76 718  
119   62  
Zwiastun filmowy to taka skompresowana do dwóch minut zanęta, która usilnie stara się przekonać widza do tego, że naprawdę warto zainwestować paręnaście zyli w seans. Zazwyczaj próby te są dość rozpaczliwe i składają się na serię do bólu już ogranych chwytów, które wywołują u nas szeroki ziew znudzenia.


Grzech #1. Streść widzowi cały film.

Idziesz na randkę z dziewczyną namierzoną za pomocą Tindera. Umawiasz się z nią po tym, jak zobaczyłeś jej fotkę i doszedłeś do wniosku, że laska może być całkiem apetyczna. Cóż, podejmujesz pewne ryzyko – może się przecież okazać, że niewiasta nieco zatuszowała swoją nadwagę, obfity zarost nad górną wargą i agresywną infekcję stref intymnych.
Identycznie powinno być ze zwiastunami – twórcy filmu pokazują ci jakiś malutki przedsmak przed większą ucztą i to ty decydujesz, czy warto się za ten kąsek brać.


Podobnie jak nigdy byś nie umówił się z tą foczką z Tindera, gdyby na fotkach pozowała nago, odsłaniając wszystkie swe cielesne niedoskonałości i szczerze pisząc o swej długoletniej walce z chlamydiozą, tak i nie pójdziesz do kina na film, który już widziałeś w kilkudziesięciosekundowej wersji .rar.

Grzech #2. CAŁY film. Łącznie z kluczowym zwrotem akcji

Wiadomka – upchnięcie w krótkim zwiastunie najbardziej spektakularnych scen, wszystkich tych pirotechnicznych wabików, cycków i one-linerów to grzech, do którego już chyba wszyscy przywykli. Wiedząc o tym, filmowcy postanowili zrobić jeden krok dalej i postawić wisienkę na torcie, psując widzowi ostatni powód do wizyty w kinie. Każda dobra produkcja musi mieć przecież kluczowy zwrot akcji, który niczym kubeł zimnej wody wylany na łeb sprawi, że oglądający przestanie rozważać możliwość ucięcia sobie drzemki.


A co gdyby już w połowie zwiastuna podzielić się z kinomanami tym kurewsko ważnym elementem, który trzyma całą produkcję w ryzach? Dobry pomysł, Dżordż. Let’s do it! Tego się kutasiarze nie spodziewają!
Takiej zbrodni dopuścili się chociażby twórcy ostatniej części geriatrycznego „Terminatora”, gdzie dokładnie w 75 sekundzie zapowiedzi poinformowali nas, że tym razem to John Connor jest czołowym antagonistą. I do tego maszyną!


Grzech #3. Wykorzystaj sceny, których i tak nie pokażesz w filmie

Filmowe zwiastuny bardzo często powstają w chwili, gdy samo dzieło jeszcze nie jest zmontowane, a często nawet i jeszcze w okresie, kiedy ekipa ciągle jest na planie. Materiału zazwyczaj jest bardzo dużo i nie wiadomo, które ujęcia i sceny trafią do ostatecznej wersji filmu. W rezultacie zajawka, którą częstowani są widzowie może zawierać sporo elementów, których próżno szukać później na ekranie.
Rekordzistą w tej dziedzinie jest trailer drugiej części „Skarbu Narodów”, w której upchnięto tak dużą ilość niewykorzystanych scen, że chwilami ma się wrażenie, że twórcy zaserwowali nam zapowiedź jakiegoś zupełnie innego filmu!


Grzech #4. Buduj napięcie poprzez dramatyczną czerń

Jeśli nie chcesz zbyt dużo pokazać, a chcesz nadać zwiastunowi aury tajemniczości, zadbaj o to, aby zbombardować widza szatkowaną surówką szybkich, dynamicznych scen przeplatanych egipskimi ciemnościami. Najpierw szybki oczopląs, potem mrok, znowu parę sekund misz-maszu i znowu czarna zasłona. W ten sposób nie pokażesz zbyt dużo i sprawisz, że odbiorca osiągnie szczyt ekscytacji.
Zabieg ten jest już tak powszechny, że bardziej wywołuje irytację niż efekt dogłębnego zaintrygowania i chęci kupienia biletu. Lepiej już chyba niczego nie pokazywać niż zlepek kilku losowych sekund filmu i czarnych plansz nazywać pełnoprawnym trailerem.

https://www.youtube.com/watch?v=Q0CbN8sfihY

Grzech #5. Sięgaj zawsze po te same kawałki

W chwili, gdy to czytacie, właśnie powstaje przynajmniej kilka potencjalnych hitów, które - niewykluczone - usłyszycie niebawem w swoich radioodbiornikach (w imieniu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przypominamy o regularnym płaceniu opłat abonamentowych!). Czemu więc twórcy filmowych zapowiedzi z uporem maniaka sięgają ciągle po te same kawałki? Ile jeszcze razy zmuszeni zostaniemy do słuchania „Gimme Shelter” Stonesów, „How you like me now?” The Heavy czy cholernego „Power” Kanye Westa? Ileż, do jasnej Anielki, można?


Grzech #6. Basy, dużo basów!

Istnieje duża szansa, że zapowiedź filmu zobaczysz w kinie. Warto zatem wykorzystać potencjał głośników i pierdolnąć w widza potężnym basem. Głębokie, wibrujące „Baduuummmmmm - brrrrrrr!” jest dla zwiastuna tym, czym dla nudnego posiłku jest glutaminian sodu – nadaje daniu charakteru i wrażenia, że mamy przyjemność obcować z czymś naprawdę przezajebistym. Uwaga, uwaga…

https://www.youtube.com/watch?v=xT2yxoy8dQk

Jeeeebuuuud!

Tymczasem bombardowanie w nas basowymi blastami jest zabiegiem wyeksploatowanym - dokładnie przeżutym, strawionym, wyrzyganym i ponownie wpakowanym do ust celem ponownego przeżucia, strawienia i wyrzygania.
Poniżej możecie zobaczyć kompilację kilkusekundowych fragmentów zwiastunów z 2017 roku, w których bas napierdala głośniej niż komornik w drzwi.

https://youtu.be/bPaHdrh9vC0

Nie zapominajmy też o tzw. „trąbach z Incepcji” - klasycznym już dźwięku, którego autorstwo przypisuje się Hansowi Zimmerowi. Kompozytor miał stworzyć to charakterystyczne, monumentalne pierdnięcie znacznie zwalniając odtwarzanie fragmentu kompozycji „Non, Je ne regrette rien” autorstwa Edith Piaf.
Prawdopodobnie jednak człowiekiem odpowiedzialnym za ten efekt jest Mike Zarin – facet, który stworzył podkład dźwiękowy do pierwszego zwiastuna „Incepcji”. Tak czy inaczej, od czasu powstania słynnego filmu Nolana, epickie trąby popierdują sobie tu i tam w co drugiej, filmowej zapowiedzi.

https://www.youtube.com/watch?v=L6aT_oEhIKo

Grzech #7. Zawsze zaczynaj od ujęć z lotu ptaka

Już dawno temu ktoś doszedł do tego, że najlepszym wprowadzeniem widza do zawartości zwiastuna jest pokazanie mu w pierwszych sekundach emisji lotniczego ujęcia miejsca, w którym akcja filmu będzie miała miejsce. Z jakiegoś powodu taki chwyt sprawia, że od razu skupiamy swoją uwagę na tym, co pragną nam przekazać filmowcy w swoim krótkim streszczeniu dłuższego seansu. Taka psychologiczna zagrywka – koniecznie zwróćcie na to uwagę.


Grzech #8. Jumpscare!

Spokojnie, spokojnie, wczuj się w nastrój, daj się ponieść posępnemu klimatowi… BUUU! Kojarzycie pewnie ten trik z kina grozy? To najbardziej prostacka zagrywka w historii tego gatunku – najpierw serwuje się widzowi chwile spokoju, a potem z zaskoczenia rzuca się w niego żywym trupem, małą azjatycką dziewczynką, wampirem, psychopatycznym mordercą czy Tomaszem Karolakiem. Widok ma być nieprzyjemny i zaserwowany błyskawicznie – dzięki temu podskoczysz na fotelu, wylewając sobie zimną colę na jajka.


Twórcy filmowych zajawek uwielbiają ten – jak by nie patrzeć – skuteczny zabieg i bardzo często starają się przemycić go w zwiastunie. Jeśli więc oglądasz zapowiedź jakiegoś poważnego przerażacza, to możesz być pewien, że już w trailerze poczęstowany zostaniesz solidnym straszakiem.

Grzech #9. Opinie krytyków

Wprawdzie film nie miał jeszcze premiery, ale już w zwiastunie twórcy chwalą się pozytywnymi ocenami wystawionemu ich dziełu przez wybitnych krytyków. W rezultacie znowu mamy tu podobny efekt, jak podczas wspomnianego wyżej upierdliwego zaciemniania obrazu. Tym razem jednak wygląda to tak, że po kilkusekundowej scenie dostajemy czarną planszę z napisem w stylu "W kurwę fantastyczne dzieło, dziwko! - uczniowie pierwszego roku Wyższej Szkoły Tańca Góralskiego".


Nie, no poważnie – kto z was uwierzyłby w obiektywizm pełnych zachwytu recenzji, serwowanych przez osoby, którym bardzo zależy, abyś zostawił swoje dublony w kinowej kasie?

Doprawdy, chwilami ma się wrażenie, że w kolejnym trailerze hollywoodzkiej megaprodukcji pojawi się sam reżyser i łkając weźmie nas na litość przetyranymi do porzygu tekstami o „horej curce”.

Oglądany: 76718x | Komentarzy: 62 | Okejek: 119 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało